środa, 9 sierpnia 2017

Maluję: Artyleria Unii


Nieco czasu mnie nie było, ale sami wiecie, że podróż za Wielką Wodę jest długotrwała. Ocean, jednakże, pokonany został i spieszę z pokazaniem zdjęć dumnych artylerzystów Unii.

Modele, jak zwykle Oddziału Ósmego, zostały przygotowane do zasad "Black Powder. Glory Hallelujah" i scenariusza odtwarzającego bitwę nad potokiem Wilsona. Prezentowana jednostka przedstawia baterię F pod dowództwem kapitana Jamesa Tottena z 2 pułku artylerii. W wzmiankowanej bitwie walczyła ona w szeregach 1 brygady majora Samuela D. Sturgisa.









Maluję: Ruś

Dosyć dawno temu pomalowałem tego pana pochodzącego z zestawu pieszych drużynników Zwiezdy. Trochę rzeczy jest do poprawy, ale wtedy (a i teraz) odzyskuję siły do malowania tak dużych modeli. Zważywszy na to, że jeszcze sporo modeli do pomalowania zostało - chyba się nauczę ;)

sobota, 6 maja 2017

Maluję: Gdzieś na wschodzie


Ostatnio na coraz większe braki czasu cierpię (cóż, to chyba cena dorosłości?). Niemniej, jakiś czas temu dało mi się wygospodarować kilka chwil na posiedzeniu w samotności i tworzeniu miniaturowego świata. Tym razem zająłem się budynkami do wojny 1812 r. i tak zaczął powstawać fragment wsi. 

Model domu to dzieło Oddziału Ósmego; pień drzewa został wykonany z miedzianego drutu z starego dynama, a korona z imitacji roślinności do modeli kolejowych. Płot (jeszcze nieukończony) powstał - tradycyjnie - z niewielkich fragmentów szpilki i nitki z taśmy maskującej. Całość została umieszczona na podkładce do śrub, żeby łatwo można było ją ustawiać i zdejmować z zbiorczej podstawki mieszczącej całą wieś.

niedziela, 26 marca 2017

Maluję: Jugosłowiańscy pancerniacy '41, cz. I

Pierwsze doświadczenia w zastosowaniu broni pancernej przyszła armia jugosłowiańska zdobywała jeszcze podczas pierwszej wojny światowej. Mianowicie, armia serbska, która będzie stanowić jej trzon, otrzymała wtedy od Francuzów kilka samochodów pancernych. W latach dwudziestych strona jugosłowiańska w Francji zakupi czołgi Renault FT oraz M-28. W 1930 r. sformowano z nich kompanię czołgów, która w późniejszym okresie została rozwinięta do batalionu.
(O jugosłowiańskich FT napiszę przy innej okazji.)


Kolejne zmiany organizacyjne nastąpiły w 1940 r., kiedy w Francji zakupiono 50 lub 54 sztuki czołgów Renault R-35. Z nowych pojazdów oraz części personelu dotychczas istniejącego batalionu utworzono 2 batalion czołgów. W trakcie działań obronnych w kwietniu 1941 r. (2 bat. cz. walczył m.in. z Leibstandarte SS Adolf Hitler) jednostka ta została zniszczona.


Modele - tradycyjnie - Oddziału Ósmego. Jugosłowiańskie R-35 malowaniem nie odbiegały od swych francuskich odpowiedników. Pewne zamieszanie w historiografii sprawił znak widniejący na czołgach przedstawionego tutaj batalionu - granat z wpisana w niego liczbą "1" (przez to czasami R-35 błędnie zaliczano do jugosłowiańskiego 1 batalionu czołgów).

wtorek, 22 listopada 2016

Maluję: Jegrzy, wszędzie jegrzy!

Stało się... Niestety, rekrutów do piechoty liniowej zabrakło i teraz zmuszony jestem czekać na partii następnej przybycie. Niemniej, jegrów jeszcze pod dostatkiem mam, więc spokojnie kolejną brygadę sformuję. Tym razem będzie to fragment 4 Dywizji Piechoty - w ten sposób powoli zbliżam się do przygotowania do gry całego 2 Korpusu 1 Armii Zachodniej (z biegiem czasu powinna się cała pojawić na stole).


Płot wykonałem z dwóch kawałków szpilki i nitek z taśmy maskującej. Drzewka w tle sporządzone są zaś z szpilki i gąbki. Na następnych podstawkach pojawią się stogi siana oraz fragmenty budynków.


piątek, 11 listopada 2016

Maluję: Mały rok 1812

Francuski Cesarz atakiem na NASZE wojska pod Kownem pierwszy wojnę zaczął. I tak, [...] nie pozostaje NAM nic innego, jak wezwawszy na pomoc Świadka i Obrońcę prawdy, Wszechmogącego Twórcę niebios, postawić siły NASZE naprzeciw sił nieprzyjacielskich.
Aleksander, Imperator Wszechrosyjski itd.

Wobec takiego rozwoju sytuacji nie pozostało mi  nic innego niż wziąć pędzel w dłoń i przygotować wojska do zmagań. W pierwszej kolejności, jak domyślić się można na podstawie cytatu powyższego, postanowiłem przygotować siły rosyjskie biorące udział w kampanii 1812 r. Wybór tej kampanii pozwoli na toczenie zmagań zarówno według zasad "Black Powder", jak i "Bogowie Wojny - Napoleon". I na koniec - modele są dziełami Oddziału Ósmego, podstawki pochodzą z reycast.pl, zaś reszta to radosna twórczość własna.

Nie dłużąc już, przedstawiam poniżej pierwsze ukończone jednostki z 17 Dywizji Piechoty z 2 Korpusu 1 Armii Zachodniej.

3 brygada (30 i 48 Pułk Jegrów) pod komendą pułkownika Jakowa Aleksiejewicza Potiomkina szykuje się do urządzenia zasadzki Wielkiej Armii Napoleona. J. A. Potiomkin wspomnianą brygadą dowodził już od początku 1811 r., a w kampanii 1812 r. stał na czele ariergardy 2 Korpusu.




Zalążek 1 brygady, która dowodził generał-major Piotr Iwanowicz Iwielicz (właściwie Petar Ivanov Ivelić). W jej skład wchodziły następujące pułki piechoty: Riazański i Brzeski. Na zdjęciu widać batalion Riazańskiego Pułku Piechoty z sztandarem pułkowym.

Przy tej okazji chciałbym serdecznie podziękować Fromholdowi za pomoc w ustaleniu wzorów sztandarów. I zaprosić na jego blog: http://fromholdblog.blogspot.com/












czwartek, 4 sierpnia 2016

Gram: 1848-1849. Hungary Fights for Freedom

Czasami chęć wielka do gry w człowieku się budzi i na chwilę spocząć mu nie da. Snuje się taki po domu i jedynie o szarżach papierowych żołnierzy myśli; wśród ludzi, jeżeli już kryjówkę swą opuszcza, wypatruję twarzy podobnych sobie niegroźnych szaleńców marzących o przesuwaniu kartoników po planszy. Niestety, współgracza nie znajduje i cóż mu pozostaje, zwłaszcza jeżeli nie jest miłośnikiem wielkim gier rozgrywanych za pośrednictwem Internetu? Oczywiście, od dawna znane są gry dla jednego gracza, ale.. Przecież realizacja zamówienia trwa, a grać chcę już teraz! Cóż, można odwiedzić pewien, jak mniemam, dobrze znany serwis - BoardGameGeek i sprawdzić, jakie gry w dziale print&play figurują. Przeglądanie zacząłem bez planu, ot - kliknałem w link i czytam kolejne tytuły. I nastąpiło oświecenie! Gra dla jednego gacza, wystarczy ją tylko wydrukować, poświęcona planszówkowo słabo wykorzystanemu wydarzeniu (proszę mnię poprawić, jeżeli w błędzie tkwię), zrobiona przez pasjonata. W ten sposób zaczęła się moja przygoda z "1848-1849. Hungary Fights for Freedom" Gábora Valló. Nie pozostało mi nic innego, jak przygotować się do gry:

Niech zabrzmią już, niech zabrzmią już
Bojowych trąb rozgłośne tony!
                                                 S. Petöfi

W szczegóły historyczne nie będę wnikał, mimo że ten krótki okres był niezwykle interesujący - warto tu zaznaczyć, że Węgrzy początkowo cieszyli się pewną sympatią wśród ludności niewęgierskiej, ale dążenie do madziaryzacji to zmieniło; zresztą, odczujemy to w grze, ponieważ w znaki będą nam się dawać Chorwaci, Serbowie i Rumuni.

Armie węgierskie oddano w ciekawy sposób; mianowicie nie posiadają one punktów siły, lecz modyfikatory, które dodajemy bądź odejmujemy od rzutu kostką podczas sprawdzania wyniku walki. W identyczny sposób działają dowódcy. Oprócz tego na walkę może wpływać aktualny poziom morale węgierskiego i motywacja oddziałów. Sama walka jest dość prosta - zmodyfikowany wynik rzutu kostką porównać należy z siłą nieprzyjacielskiej armii. Do gustu mi przypadła możliwość wyprowadzenia dodatkowego ataku po klęsce. Krótko mówiąc, można, zgadzając się na poniesienie strat, odwrócić losy walki. Warto zauważyć, że nasze armie nie opuszczają swych teatrów działań (ale można przenosić dywizje pomiędzy armiami), więc powyższy krok może stanowić ostatnią szansę na odrzucenie nieprzyjaciela od Budapesztu i innych ważnych ośrodków (bronimy wszystkie miasta, w których urzędował rząd powstańczy). Miasta są istotne nie tylko ze względu na ewentualną stratę punktów morale, ale umożliwiają nam również werbowanie nowych dywizji. Jeżeli możliwości mobilizacyjne spadną poniżej pewnego poziomu nie można liczyć na uzupełnienia. Oczywiście, i tu morale jest istotne, jako że zbyt niskie ogranicza nasze możliwości wojenne nie tylko w walce.

Wydarzenia polityczne podczas węgierskiego powstania oddają karty wydarzeń. Dodatkowo, wskazują nieprzyjacielskie armie, które w danej turze będą się poruszać lub oblegać nasze twierdze., równocześnie określając ilość akcji, które będzie mogła wykonać strona węgierska. Losowość w doborze kart  całkiem przyjemnie oddaje niepewność towarzyszącą walkom dyplomatycznym, negocjacjom różnych stronnictw politycznych itp.

Grę można wygrać na dwa sposoby: albo uzyskując trzynaście punktów morale (potem jest wymagany jeszcze rzut kostką (sądzę, że ma oddać gotowość Austrii do zawarcia rozejmu), albo kiedy skończy się talia kart wydarzeń (mocarstwa zmuszają Austrię i interweniująca  Rosję do przystąpienia do negocjacji z Węgrami). Gdyby zaś morale spadło do zera - rewolucja upada...

Generalnie rzecz ujmując, dreszcz emocji związany koniecznością odpierania wroga na wielu kierunkach, niepewność dotycząca przyszłości i nieskomplikowane zasady sprawiają, że niniejsza pozycja dostarcza, przynajmniej według mnie, naprawdę sporo przyjemności. Tyle, że wczoraj zarwałem noc, żeby móc ogłosić niepodległość i ujrzeć wolne Węgy ;)